wtorek, 8 kwietnia 2014

Pierwszy Imagin Kremika

Hejka kochani!
Ostatnio zostałam wciągnięta do pisania imaginów. Tak, tak, o 1D. Szczerze mówiąc za bardzo ich nie lubię, lecz również nic do nich nie mam. W opowiadaniu używam chyba tylko wyłącznie ich imion, nic poważniejszego ;>
Chcecie przeczytać mojego imagina? Nie? To pech, a jak tak to tutaj oto poniżej jest on udostępniony, że tak powiem. Druga część w remoncie c; Mam nadzieję, że się spodoba, a jak!
~Kremik

_________________________________________________________________________________
*Oczami [T.I.]*
Spojrzałam na zegarek. Jeszcze dziesięć minut do wyjścia. Wrzuciłam do torebki klucze i popędziłam do łazienki, żeby poprawić makijaż. Zegar wybił dwudziestą, a ja właśnie schodziłam po schodach. Żałowałam jedynie tego, że Melissa nie jedzie ze mną na ten koncert. Przekręciłam kluczyki w stacyjce i ruszyłam uliczką, wyjeżdżając na autostradę. Byłam cała podekscytowana, cieszyłam się jak nigdy dotąd. Zadzwonił mój telefon, zaczęłam gorączkowo go szukać w torbie, jednocześnie unikając stłuczki ze srebrnym mercedesem jadącym z naprzeciwka.
- Cholera… - syknęłam. Z triumfem wydobyłam urządzenie z torby i przyłożyłam do ucha – Halo? – w słuchawce usłyszałam głos Melissy – Tak… Tak, właśnie jadę na koncert… No jasne, że zrobię zdjęcia!... No… Na razie!
Rzuciłam komórkę na siedzenie obok i dodałam gazu.
~40 minut później~
Stałam na Placu przy Big Benie. Wokół mnie wszędzie tłum, chaos i harmider. Głośna muzyka, dudnienie ogromnych  głośników na  scenie – czyli mój świat – fanki One Direction.
Z uśmiechem na twarzy podeszłam do mięśniaków sprawdzających bilety.
- Przykro mi panienko, już nie wpuszczamy – powiedział jeden z nich i zagrodził mi drogę.
- Cco? – oniemiałam – przecież…
- Minęła 21.00 … za późno pani przyszła. – rzekł drugi.
- Zapłaciłam ze te bilety majątek – gniew we mnie rósł – macie mnie wpuścić!
- Ale.. – zaczął jeden, lecz ja mu przerwałam.
- Żądam, żebyście mnie wpuścili! Chcę wejść! – zaczęłam krzyczeć.
Jeszcze chwila, gdyby nie szmer za mną, rzuciłabym się na tych mięśniaków.
Odwróciłam się i poczułam, że zaraz zemdleję.  Przez tłum przeciskał się zielonooki brunet, od razu go rozpoznałam – to był HARRY Z 1D! Poczułam, jak serce podchodzi mi do gardła.
- Pit, ona jest ze mną – rzucił do mięśniaka, który od razu się odsunął – chodź…
Chłopak z uśmiechem złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
Dopiero po chwili zrozumiałam co się dzieje wokół mnie – Hazza właśnie trzyma mnie za rękę.
- Cco… - mamrotałam oniemiała
Podeszłam z nim pod samą scenę. Brunet uśmiechnął się tajemniczo i zniknął w tłumie. Teraz zorientowałam się, jak głupio wyglądam. Rozchylone wargi i wytrzeszczone oczy. Potrząsnęłam głową i poprawiłam włosy, starając się zachowywać naturalnie. W głębi tryskałam szczęściem i zaskoczeniem.
*Oczami Harry’ego*
Wyszliśmy z chłopakami na scenę. Dziewczyny piszczały i wiwatowały, zaczęliśmy koncert. Jednak cały czas byłem jakiś rozkojarzony. Moje oczy cały czas szukały w tłumie tej pięknej błękitnookiej. W końcu ją znalazłem, stała pod samą sceną. Bawiła się jak wszystkie dziewczyny, jednak wyglądała na troszkę zamyśloną .
- Harry! – poczułem mocne uderzenie w ramię i wróciłem do rzeczywistości – Wchodzisz teraz! – Liam mamrotał zdenerwowany. Koncert nadal trwał, starałem się już nie nawalić. Ostatnia piosenka, pożegnaliśmy publiczność  i zeszliśmy ze sceny.
- Harry, co jest? – spytał Louis, gdy wchodziliśmy do garderoby.
- A nic… tak jakoś… - powiedziałem rozkojarzony
- Przecież widzę… o co chodzi? – brnął dalej
- Myślę o takiej jednej… - powiedziałem zrezygnowany
- Harry, przecież ty masz dziewczynę … - wtrącił się Zayn z głupim uśmieszkiem
- I co z tego… - westchnąłem
- Wszystkie leciały na ciebie, teraz ty lecisz na wszystkie – zachichotał głupkowato
- Zamknij się Zayn – syknąłem zirytowany – to moja sprawa, okej?
Wszyscy popatrzyli na mnie urażeni.
- Tak, obraźcie się – burknąłem i wyszedłem na zewnątrz. Mała uliczka oświetlona była lampami , gwiazdy migotały. Usiadłem na ławce i przywołałem jeszcze raz wspomnienie pięknej blondynki…

*Oczami [T.I.]*
Wyszłam z koncertu cała uhahana. Nuciłam ostatnią piosenkę, idąc w jej rytm. Nadal przypominałam sobie tą chwilę jak ze snu i dotyk Harry’ego.  Nie mogę uwierzyć, że spotkało mnie coś takiego. Weszłam w małą uliczkę i podążałam wzdłuż rzędu ławeczek pod latarniami, do miejsca, gdzie zaparkowałam mój samochód. W oddali zauważyłam ludzką sylwetkę na ławce. Przestraszyłam się trochę, w końcu pora późna, alejka na jakimś zadupiu..
Przyśpieszyłam kroku i spojrzałam na chłopaka. Twarz schowaną miał w dłoniach. Mimo to, od razu go poznałam.
- Czy to przypadek, że już drugi raz cię spotkałam? – powiedziałam cicho i usiadłam na ławce obok niego.
Podniósł głowę i spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami, w których odbijało się żółte światło latarnii.
- To ty… - wydawał się być szcześliwy.
- We własnej osobie – uśmiechnęłam się z rozbawieniem.

*Oczami Harry’ego*
Spełniło się moje pragnienie, by jeszcze raz ją spotkać. Spojrzałem w jej oczy.
- Nawet… Nie wiem jak masz na imię… - po chwili zorientowałem się, że to była najgłupsza rzecz, jaką dziś powiedziałem.
- [T.I.] – odparła, nadal się uśmiechając
- To… ehm.. miło mi – odwzajemniłem nieporadnie uśmiech
Wtem zadzwonił jej telefon. Akurat teraz…
- Przepraszam.. – wyjęła telefon – Hej… Już wracam… Za godzinę… Dobrze… Pa, na razie.
- Ekhm… - odchrząknąłem
- Jeszcze raz bardzo przepraszam – powiedziała, wrzucając komórkę do torby – muszę iść…
- Spotkamy się jeszcze? – pośpieszyłem z pytaniem
- Ale…
- Jutro o dwudziestej. Przyjadę po ciebie – nie dałem jej skończyć.
- Mieszkam daleko… - westchnęła
- Nic nie szkodzi – zapewniłem szybko – podaj mi tylko adres.
- No… dobra – zgodziła się niepewnie – Wallow Street 18.
- Londyn? – upewniłem się
- Właściwie obrzeża … - uśmiechnęła się nieśmiało
- Dobrze, to do jutra – ująłem jej dłoń i ucałowałem. Zarumieniła się.
- Do jutra – odparła cicho i szybko znikła w mroku uliczk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz